czwartek, 31 grudnia 2009

Kody EMS - rasy, część I

Dawno nie pisałam, dawno... Dawno, dlatego, że nie mam czasu: matura w maju. Ale dziś oderwijmy się od szkoły, od problemów, nielubianych kleżanek z klasy, stronniczych nauczycieli...
Kody EMS - co to takiego? Najprościej mówiąc te dziwne literki i cyferki umieszczane czasem na stronach hodowli lub w arkuszu z wystawy. W ten sposób można w szybki sposób podać informacje o rasie, umaszczeniu, kolorze oczu kota. Znaleźć, co to znaczy, nie jest trudne. Ale opis to nie wszystko. O wiele lepsze efekty daje zdjęcie.
Zapraszam, więc do swoistego słowniczka, którego wzór można znależć w słownikach obrazkowych.

KATEGORIA I (koty egzotyczne i perskie)
EXO - kot egzotyczny
PER - kot perski

KATEGORIA II (koty półdługowłose)
ACL - amerykański curl długowłosy

ACS - amerykański curl krótkowłosy

MCO - maine coon

NFO - kot norweski leśny

RAG - ragdoll


SBI - święty kot birmański

SIB - kot syberyjski

TUA - turecka angora

TUV - turecki van

c.d.n...

sobota, 5 września 2009

Charakterystyka ssaków - pokrycie ciała

Skóra
Skóra ssaków jest gruba i obfituje w gruczoły i twory rogowe. Zbudowana jest z 2 warstw:
  • zewnętrznej, czyli naskórka, który ulega stale złuszczeniu (z powierzchni stale odpadają obumarłe rogowaciejące komórki). Na miejsce złuszczonych komórek stale są produkowane nowe w dolnej warstwie naskórka;
  • wewnętrznej, czyli skóry właściwej - zbudowana jest z włóknistej tkanki łącznej, silnie unaczynionej. Jej dolna warstwa tworzy tkankę podskórną, w której gromadzą się zapasy tłuszczu (szczególnie duże u ssaków wodnych, zapadających w sen zimowy).

Rogowe twory skóry


Wszystkie ssaki lądowe na końcach palców posiadają rogowe twory naskórka - pazury, kopyta lub paznokcie. Poza tym u niektórych ssaków występują rogowe łuski, przypominające łuski gadów i ptaków. Łuski te tworzą pancerz (pancerniki, łuskowce) lub pokrywają tylko cześć ciała, zwykle ogon (bobry, myszy, szczury). Rogowymi tworami są też rogi pustorogów, natomiast rogi jeleniowatych są tworami skóry właściwej. Najbardziej charakterystycznym tworem rogowym są włosy.

Włosy

Ciało wszystkich ssaków, z wyjątkiem niektórych waleni, jest owłosione. Włos składa się z:

  • trzonu;
  • korzenia, tkwiącego w skórze. Otulony jest pochwą włosową i połączony zwykle z gruczołem łojowym (wydzielina namaszcza włos, chroniąc przed wilgocią). Na zewnętrznej stronie pochwy włosowej znajduje się torebka włosowa, która jest utworzona ze skóry właściwej. Do torebki przytwierdzony jest pęczek włókien mięśniowych, przyczepionych drugim końcem do warstwy powierzchniowej skóry właściwej. Skurcz tego mięśnia powoduje "jeżenie się" włosów;
  • cebulki włosowej.

U ssaków występują włosy:

  • czuciowe - na policzkach, wargach i nad oczami, spełniają rolę narządów dotykowych (tzw. wibrysy u kotów);
  • okrywowe - rozróżniamy dłuższe, rzadkie włosy ościste i gęsto ułożone cienkie włosy puchowe (wełniste).
U ssaków występuje ponadto proces linienia, w czasie którego może dochodzić do zmiany ilości włosów ościstych i puchowych. Proces ten polega na wypadaniu starych włosów i wyrastania nowych. Przebiega to powoli lub gwałtownie. W naszym klimacie wiele zwierząt przechodzi dwa linienia rocznie - gwałtowne wiosną i dużo powolniejsze jesienią.

Ubarwienie
Ubarwienie ssaków jest mniej jaskrawe niż ubarwienie ptaków czy innych kręgowców. Nie jest im potrzebne tak jaskrawe ubarwienie, ponieważ ssaki odszukują się raczej za pomocą węchu i słuchu niż za pomocą wzroku. Wszystkie kolory są wynikiem działa dwóch barwników: czarnego i żółtego. U niektórych ssaków występuje ciekawe ubarwienie ochronne, czego przykładem są koty: płowy lew na tle skał i pasków jest niewidoczny, tak samo jak tygrys w trzcinach i szuwarach.

Gruczoły skórne

W skórze ssaków znajdują się liczne gruczoły skórne:
  • łojowe;
  • potowe - wydzielają pot, który przechodzi do gruczołu wprost z naczyń krwionośnych. Skład chemiczny potu zbliżony jest do składu moczu, a ich zadanie polega na wydalaniu szkodliwych substancji i ochładzaniu ciała. Tych gruczołów nie posiadają m.in. walenie, krety, łuskowce, a u gryzoni są bardzo słabo wykształcone;
  • wonne - są to przekształcone gruczoły łojowe lub potowe, stanowią broń (skunks), a najczęściej pomagają w odszukaniu osobników różnych płci;
  • łzowe - występują u przeżuwaczy;
  • racicowe - występują u kopytnych, ułatwiają odnajdywanie osobników jednego gatunku po zapachu pozostawionych na tropie, służą także do namaszczania trących o siebie powierzchni racic;
  • mleczne - przekształcone gruczoły potowe, rozwijają się zupełnie dopiero przed zakończeniem ciąży, a wydzielanie mleka (jego skład jest różny u różnych gatunków) rozpoczyna się po porodzie. U niektórych ssaków są ułożone parzystym szeregiem od okolicy pachwowej do okolicy pachwinowej (owadożerne, świnie, mięsożerne, czyli m.in. psy i koty), u innych przednie zanikają, pozostają tylko parzyste sutki w okolicy pachwinowej (kopytne, walenie) lub odwrotnie - pozostają parzyste sutki w okolicy pach, na piersiach (nietoperze, słonie, syreny, małpy, czyli m.in. u człowieka).

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Historia nie zawsze szczęśliwa...

Kot w stodole i wielka niespodzianka
Na przełomie lipca i sierpnia cała moja rodzina, łącznie ze mną, byliśmy u rodziny w mazowieckim. Kuzynka, lat 12, ciocia i wuj mieszkają we małej wiosce i na dzień dzisiejszy są właścicielami pięciu psów i pięciu kotów. Odwiedziny miały charakter wakacyjno - towarzyski. Filut, najstarszy pies w całym towarzystwie domagał się ciągle pieszczot. Saba, będąca w dzień na łańcuchu, z powodu swojej niebywałej skoczności, podbiła nasze serca. Azor i Ciapek, dwa półtoraroczne psiaki, trochę się ze sobą gryzły, a przede wszystkim czekały na towarzystwo z naszej strony i... jedzenie.Bo to małe głodomory, połykające kości w całości. Poza tym był jeszcze malutki szczeniak, Pimpek. Małe i zadziorne... Oraz wygryzające w skarpetkach dziury.

W stodole natomiast mieszkały koty. Kotka, o pięknym imieniu Bystra, była najstarsza. Pręgowana dama miała właśnie dorastające trzy kociaki. Dwa czarne węgielki i pręgowany buras o pięknych orzechowych oczach. Pierwszym, który się do nas przyszwyczaił był czarny Bambo, posiadający małą białą plamkę na brzuchu. Trochę pomogła nam sytuacja - Bystra z resztą udała się w świat na polowanie. A Bambo został sam, jeden jedyny. Pragnął towarzystwa i miseczki ciepłego mleczka. Nie sprzeciwiał się, gdy braliśmy go na ręce, a po chwili cicho mruczał swoim przyjemnym głosikiem. Stał się prawdziwym pieszczochem.
Bystra z resztą rodzeństwa wróciła po 5 dniach. O ile ona, przyzwyczajona do ludzi, pozwala się głaskać, to z resztą młodych był już problem. Buras jednak w końcu się do nas przekonał i został przez moją kuzynkę ochrzczony Whiskas (od nazwy pewnej karmy dla kotów). Ostatni jednak kotek nadal był dziki, przez co zyskał sławę jako Partyzant, bo tak jak kiedyś partyzanci ukrywał się i pojawiał często znikąd. Bywaliśmy tam często, aby dać im coś do jedzenia. Poza tym ta ilość kotów nie mogła zostać, wiec w czasie naszych odwiedzin były im robione zdjęcia, aby umieścić ogłoszenia na drzewie, a także w internecie.
Pewnego dnia Bambo znikł. Bywaliśmy od tego momentu także po to, aby sprawdzić co się z nim stało i czy ten mały przyjaciel do nas wrócił.

W jeden z ostatnich dni naszego pobytu zajrzałam do stogu siana, który był w stodole. Moim oczom ukazały się dwie małe, ślepe kulki. Były to małe kotki! A jak się okazało łącznie było tych maleństw trójka. Matką ich była półdzika kotka, córka Bystrej z poprzedniego roku. Do tej pory wszyscy myśleli, że to kocur. A tu taka niespodzianka! Kotka była piękna: czarno - biała o złotych oczach. Rzadko pozwalała się pogłaskać, ale jej wzrok, jak i sposób bycia był magiczny. Prawdziwa arystokratka.

Dzień czy dwa przed naszym wyjazdem Bystra razem z Whiskasem i Partyzantem znowu udali się na polowanie. Jednak na ich powrót już nie czekaliśmy - czas było do domu.

Kot i jego łapa

Obok nas, w drugiej miejscowości wuja (inny) ma kota. Rudy kocur, o trochę niepasującym do niego imieniu Puszek (odziedziczonym po poprzednim kocie), zawsze był dziwny. Właściwie znam go od małego, ale ten nigdy nie garnął się do ludzi, dlatego kontaktu z nim zbyt dobrego nie miałam. Zawsze z boku, znikał na całe tygodnie i nagle wracał. Zimą poszedł gdzieś na prawie 3 miesiące i, gdy już myśleliśmy, że ten już nie wróci, jakby nigdy nic, zjawił się wygłodniały w chlewiku. Taki cwaniak, któremu zawsze się uda i "spadnie na cztery łapy". Chodził swoimi drogami, daleko od naszych ludzkich szlaków. A później przyszła zmiana i niewiadomo kiedy stał się kochanym kotkiem, który miał zawsze ciągnąty do długich, samotnych wędrówek. Kotkiem, który pilnował w czasie pracy na ogródku, czy dobrze pielimy grządki.

Pewnego wieczoru wrócił z krwawiącą mocno łapką. Ranę miał taką jakby ktoś go postrzelił lub spadł na długi gwóźdź. Nie wiadomo, co się stało. Krwawił mocno. Wuja z ciocią zaopiekowali się nim i powoli zaczął dochodzić do siebie. Kiedy wróciliśmy jeszcze kulał. Nie mógł na tej łapce stać nawet przez chwile. Cierpiał z powodu kontuzji, ale jego życie nie było już zagrożone. Powoli dochodził do siebie, zaczął wskakiwać po drzewie na dach garażu.

Tymczasem smutne wieści doszły nas z mazowieckiego. Bambo się nie odnalazł. Bystra z młodymi tez nie powróciła. Z czasem w stodole pojawił się tylko jeden członek rodziny, Partyzant. Natomiast czarno - biała kotka dostała wreszcie imię - Caramazza, a nas imionami maleństw trwała debata, którą przerwał wyjazd na Hel.

Helskie koty, czyli obserwacje z wakacji

Kotów na w mieście Hel jest mnóstwo. Oprócz starych znajomych zobaczyłam też kilku nowych. Spotkałam wielkiego czarno - białego kota, który chodził między stolikami w poszukiwaniu resztek oraz podobnego, ale całego czarnego przy innej restauracji. Była niebieska kotka z białą, malutką krawatką. A także kot, który siedział i wygrzewał się na peronie, z daleka wyglądający jak brązowy, a tak naprawdę rudo - czarny. A obok w ośrodku Tarnowskich Gór chowały się trzy bure, identyczne i dzikie już, choć jeszcze małe koty. W czasie jednego z wypadów na plaże spotkaliśmy także małą, puchatą, miauczącą czarno - białą kulkę. Był to jeden z tych, których widzieliśmy jeden raz. W tej grupie była także ciężarna kotka, prawie cały biały kot siedzący obok stacji uzdatniania wody. Zresztą koło tej stacji kręciło się najwięcej kotów różnej maści. Najczęszczym bywalcem był pewien buras w cętki, którego można było zobaczyć wieczorem. Innym miejscem był port, gdzie koło starego magazynu przebywała grupa składająca się z kilku osobników: czarnego węgla, tricolorki, rudaska. Aby je spotkać wystarczyło mieć jedynie szeroko otwarte oczy na świat dookoła nas...

Zakończenie bez happy endu

A potem był znowu powrót do domu, wzbogacony o nowe doświadczenia i smutne zakończenie niektórych historii. Inne historie dopiero się zaczynają...

Imiona małych kotków były kilka razy zmieniane, z tego powodu ich nie pamiętam. Wszystkie jednak są na literę C. Jest tylko jedne co zapamiętałam, które swoją drogą nie jest już aktualne: Melisa, dane rudo - czarno - białej kotce. Zresztą - moja faworyta. Ten słodki pyszczek i oczy jak latające talerze sprawiły, że się w niej zakochałam. Zresztą była pierwszym kotkiem, które wtedy zauważyłam w sianie. Inne też są śliczne. A jeden (u dołu), tyle co wiem z opowiadań, jest najbardziej pozytywnie nastawiony do ludzi. Ma on mały pasek między oczami i czarną "maskę". Ładny wygląd i cechy charakteru sprawiły, że jest on ulubionym kotkiem mojej kuzynki z całego rodzeństwa. Być może zostanie u niej. Drugi (zdjęcie lewe u góry) posiada więcej białego i jest z nieznanych mi przyczyn najczęściej fotografowany. I jeszcze ta trzykolorowa kotka. Ona rzuciła na mnie jakieś zaklęcie - w jej zdjęcia mogę patrzeć godzinami i chyba już na zawsze dla mnie zostanie Melisą. Przed całą trójką miejmy nadzieje, że całe lata szczęśliwego życia. Na razie nadal mieszkają z matką.
Puszek doszedł do siebie. To kochany kocurek, który zawsze jak mnie widzi to przyjdzie. Prawdziwy "stróż". Nadal jednak niezbyt pewnie chodzi i posługuje się łapką, którą wtedy miał skaleczoną. Wczoraj znowu znikł w tylko sobie znanym kierunku.

Bambo się nie odnalazł, tak samo jak Bystra. Whiskas natomiast prawdopodobnie został przejechany przez samochód, ale nie ma do tego stu procentowej pewności. Co się wtedy stało pozostaje zagadką.

Partyzant wrócił jako jedyny, jednak nadal pozostaje nieufny. Próby jego przyzwyczajenia, jak i złapania, na razie kończą się niepowodzeniem.
Ta historia jest słodko - gorzka, tak jak życie - bo tą opowieści życie pisze...

Ulubione umaszczenie u kotów domowych to:

O jakim gatunkach chciał(a)byś dowiedzieć się więcej?

Goście, goście...